piątek, 3 sierpnia 2012

The Kills

The Kills to jeden z tych zespołów,który znam już kilka lat,lecz nie słucham go dzień w dzień,ale gdzieś ciągle przewija się na mojej liście odtwarzania. Jednak ostatnimi czasy odtwarzanie piosenek Alison i Jamiego jest częstsze,ale to pewnie za sprawą genialnego koncertu na jakim miałam okazje być.
Dlaczego akurat dzisiaj The Kills ? Jest sierpień za oknem leje i burza. Jestem sama w domu,więc uznałam,że muzyka The Kills idealnie nada się na wypełnienie pustych przestrzeni w moim domu.
The Kills istnieje od 2000 roku.Zespół tworzy amerykańska wokalistka Alison „VV” Mosshart(wokalista,gitarzystka i perkusistka w zespole The Dead Weather) i brytyjski gitarzysta Jamie „Hotel” Hince.Ich muzykę określa się w kategoriach  garage rock i indie rock,chociaż w ich twórczość często można usłyszeć inne style muzyczne. Na swoim koncie mają 4 albumy : Keep on Your Mean Side (2003), No Wow (2005), Midnight Boom (2008),Blood Pressures (2011).
Czy są tu jacyś fani "Pamiętników Wampirów" ? Jeśli tak,to myślę,że możecie kojarzyć ten zespół z 3 sezonu serialu,a dokładniej z 17 odcinka,kiedy Damon tańczył z Sage na oczach Rebeci,w tle leciała piosenka Future Starts Slow.  Dla mnie zespół ma jeszcze jedno wielkie zacznie: spełnił jedno z moich "muzycznych marzeń" - usłyszałam na żywo uwielbianą przeze mnie piosenkę "The Last Goodbye". Przeważnie nie grali tego na koncertach,więc byłam w ciężkim szoku kiedy usłyszałam pierwsze dźwięki,ale szybko się otrząsnęłam i dołączyłam do tłumu śpiewającego "It's the last goodbye, I swear"...
Jeśli dzisiaj zespół nie przypadł wam do gustu,to posłuchajcie go jeszcze raz jesienną,wieczorową porą,kiedy za oknami będzie padać deszcz,a nad domami unosić się mgła.

Black Balloon / Satellite / Tape Song / Pots and Pans / Goodnight Bad Morning


sobota, 26 maja 2012

The Subways

Znacie The Subways ?  Nie ? To czas najwyższy poznać.
Jest  to angielski zespół,który w 2005 roku wydał swój debiutancki album. Ich najbardziej znanym hitem (i jednym z moich ulubionych) jest Rock and Roll Queen.  30 czerwca 2008 roku zespół wydał swoją drugą płytę  „All or Nothing”. W 2009 odwiedzili nasz kraj i zagrali na Przystanku Woodstock,podobno koncert był niesamowity. W 2010 powrócili do nas i zagrali w Krakowie,Poznaniu i Warszawie. We wrześniu w 2011 ukazała się ich trzecia płyta  - „Money & Celebrity”. W październiku w 2011 The Subways ponownie zawitali do Polski tym razem do Wrocławia i Warszawy. Nie wiem jak było w Warszawie,ale z tego co mówili inni,to we Wrocławiu koncert był genialny. W skład zespołu wchodzą : Billy Lunn (gitara, wokal),Charlotte Cooper (gitara basowa, wokal), Josh Morgan (perkusja).
Dlaczego wybrałam waśnie ten zespół ? Jest idealny na takie słoneczne dni jak dziś - energetyczny i sprawiający,że odkurzanie w rytm Oh Yeah  i głośnie śpiewanie "It's your eyes that make me smile, oh yeah oh yeah !" jest przyjemniejsze.

 We Don't Need Money To Have A Good Time  / With You  / Shake! Shake!



niedziela, 22 kwietnia 2012

Myslovitz

Czy słyszeliście już tą smutną wiadomość o Myslovitz ? Jeśli nie to teraz będzie informacja dla wszystkich,którzy nie wiedzą. W piątek Myslovitz ogłosili,że Artur Rojek nie będzie już grał i śpiewał wraz z zespołem i zaczyna karierę solo,ale żeby nie było to mają nowego wokalistę. No ale co nam z nowego wokalisty,skoro Myslovitz bez Rojka to nie Myslovitz ?! I mam jeszcze wiadomość dla tych co planują tegoroczną majówkę spędzić na Słodowej we Wrocławiu: pierwszy koncert Myslovitz z nowym wokalistą będzie właśnie tam. Tą smutną wiadomość uczcijmy 5 minutami i 29 sekundami ciszy - "Myszy i Ludzie", w tej piosence Rojek śpiewa "miałem kiedyś plan zostawić wszystkich was", no i nas zostawił.


niedziela, 25 marca 2012

The Dead Weather

Długo zastanawiałam się jaki zespół wybrać na dziś i już wiem ! The Dead Weather. Kolejny z projektów Jacka White'a.
The Dead Weather narodzili się w marcu w 2009 roku. Projekt powstał z inicjatywy wspomnianego wcześniej Jacka White'a.który w tym zespole jest głównie perkusistą,ale czasem też sobie coś pośpiewa i zagra na gitarze. Wokalistką grupy jest Alison Mosshart,którą możecie znać z formacji The Kills (polecam!). W zespole jest jeszcze Dean Fertita (Queens of the Stone Age) i Jack Lawrence (The Greenhornes, The Raconteurs). No i cóż ja mogę o nich więcej ? Jak na razie na swoim koncie mają jedną płytę,14 lipca 2009 grupa wyruszyła w trasę koncertową, a 4 lipca 2010 roku zawitali do Polski i  wystąpili na Heineken Open’er Festival w Gdyni. Zapraszam do słuchania !

I Cut Like A Buffalo / Die By The Drop / The Difference Between Us


środa, 8 lutego 2012

Kontrola umysłu

Ktoś kiedyś rzekł, że ktokolwiek kontroluje media, kontroluje umysły.
Ostatnio głośna była sprawa tego dziecka. Cicho natomiast było o ACTA, o Islandii. Gdyby nie przecieki, nikt by się o tym nie dowiedział. Dlaczego?
To przecież nie pierwszy raz się zdarza, żeby matka zabiła swoje dziecko. Do tej pory nikogo nie zmieszano z błotem z tego powodu i nie nagłośniono na cały kraj, a teraz cała rodzina tej kobiety jest zła i pewnie nie będą chcieli wychodzić na ulicę, znając naszą polską tolerancję.
Od małego ludziom mówi się, jak powinni robić, a jak nie, wpajając im wzorzec według, którego mają żyć.
Rozmawiając z ludźmi ogólnie wyciągam wniosek, że oni nie myślą dlaczego cokolwiek robią, tylko robią, bo:
a) wszyscy tak robią;
b) taka jest tradycja;
c) rodzice tak ich wychowali.
Jeśli ktoś robi inaczej, niż przyjęta norma, musi mieć jakiś ukryty motyw, oczywiście niecnej natury.
Szkoła kontroluje myśli i narzuca sposób myślenia. Na przedmiocie o niegroźnej nazwie: 'wychowanie do życia w rodzinie' (już sama nazwa zakłada, że wszyscy są wychowywani po to, żeby kiedyś założyć rodzinę i wychowywać własne dzieci), nauczyciel uczy swoich własnych poglądów. Jak na przykład w mojej szkole, gdzie nauczycielka twierdzi, że homoseksualizm to wynaturzenie. Ponadto uczy wartości religijnych. Od tego jest w szkole religia. Tutaj w szkole kontroluje kościół i mówi się co jest dobre, a co złe, że człowiek jest stworzony do służby Bogu, po to, żeby go czcić.

Sama uważam, że każdy powinien myśleć samodzielnie, choć to niemożliwe. Nikt nie rodzi się po to, by służyć komukolwiek i być z góry skazanym na takie, a nie inne życie. Rzeczywistość z punktu różnych ludzi wygląda trochę inaczej.


wtorek, 7 lutego 2012

Macie już plany na majówke ? Tak wiem,że jest dopiero luty. Jeśli nie macie to dobrze. We Wrocławiu co roku na Słodowej przez 2 dni (w tym roku 3) odbywają się koncerty polskich zespołów. W tym roku na Wyspie będziemy gościć Perfect, Illusion, Lao Che, Jelonka, Myslovitz, Brodke, Grubsona, Strachy na Lachy, Acid Drinkers, Łąki Łan i Come.  Wyjątkowo w tym roku wystąpi więcej artystów,więc jak można się domyślić,że Ci których wyżej wymieniłam to niepełny skład.
Rok temu miałam okazję uczestniczyć w tym wydarzeniu i mam same miłe wspomnienia. I muszę przyznać,że organizacja nie zawiodła,co bardzo mnie cieszy.
Jeszcze jedna sprawa. Dostępne są bilety jednodniowe i karnety na 3 dni. Osobiście polecam  trzydniowe,gdyż jeśli będziecie tam jeden dzień,to gwarantuje,że wam się spodoba i nie będziecie chcieli opuszczać Słodowej. A jeśli w jakiś dzień,będzie tylko jeden lub 2 koncerty,które was interesują to zawsze możecie iść na Rynek,gdyż Wyspa Słodowa ma bardzo dobrą lokalizacje i nie jest daleko. Możecie zapuścić się gdzieś dalej i pozwiedzać Wrocław,bo to piękne miasto,które ma dużo klubów,kawiarni i innych takich.
Mam nadzieję,że chodź trochę zachęciłam was do odwiedzenia stolicy Dolnego Śląska w weekend majowy.
Kto wie,może gdzieś się nawet spotkamy ? Będziemy szaleć pod sceną i trzymać kciuki za tegorocznych maturzystów !

Lao Che - Urodziła mnie Ciotka  / Jelonek - Elephant's Ballet / Acid Drinkers - Hit the road Jack






środa, 1 lutego 2012

Alexander McQueen


Alexander McQueen (właściwie Lee McQueen) urodził się 17 marca 1969 roku w East End. Ten angielski projektant mody często był oskarżany o promowanie fetyszyzmu i mizoginii. Był autorem wielu projektów, które proponowały niecodzienny rodzaj kobiecości. Cechowały się kanciastym i surowym krojem, wykorzystaniem gorsetów, opierały się na idei podkreślonej talii oraz uwypuklonych ramion. Jest to mroczna kobiecość inspirowana ponurymi klimatami rodem z bajek braci Grimm. Jego droga do kariery w dużym stopniu też przypominała bajkę. Zaczynał w zakładzie Anderson & Sheppard, u krawców księcia Walii oraz pracując z kostiumologami teatru Angels & Bermans. Później zapisał się do college'u Central Saint Martins. Jego dyplomowa kolekcja "Jack the Ripper" wywołała zachwyt dziennikarzy mody w Wielkiej Brytanii. W 1996 McQueen otrzymał tytuł brytyjskiego projektanta roku i zastąpił Johna Galliano na stanowisku dyrektora artystycznego kreacji haute couture w firmie Givenchy. W 2001 zrezygnował z tej posady i rozpoczął pracę u Gucciego. McQueen był zdeklarowanym homoseksualistą, w 2000 roku poślubił swojego partnera George'a Forsytha, twórcę filmów dokumentalnych. Dnia 11 lutego 2010 został znaleziony martwy w swoim londyńskim apartamencie. Powiesił się na pasku od spodni; jego gospodyni znalazła go rano w jego szafie. Śledztwo wykazało, że było to samobójstwo, i że przed śmiercią brał kokainę, środki nasenne i uspokajające oraz miał nadgarstki pocięte tasakiem do mięsa.

Manipulacja na każdym kroku

Imieniny godziny. Pewnie słyszeliście o tym nieraz, prawda? Ludzie robią wielką aferę o to, że na zegarku elektronicznym pojawiły się 2 takie same liczby oddzielone dwukropkiem. Fascynujące. Prawda jest okrutna i w tym przypadku: taką 'imieninową' godzinę widzimy równie często jak wszystkie inne. Po prostu na nią od razu zwracamy uwagę, bo mamy to w pewien sposób zakodowane. 12:12 - "o, imieniny godziny". 14:14 - "o, imieniny godziny". Gdybyśmy nagle na całej kuli ziemskiej ustalili, że godzina n:n+1 jest czymś niezwykłym, to pewnie ludzie zaczęliby się podniecać godzinami 15:16, 18:19. Zaczęliby mówić, że za każdym razem, jak patrzą na zegarek, widzą właśnie jedną z takich godzin. Gówno prawda. Jedynie siła perswazji i manipulacja marnym ludzkim umysłem. Widzicie, nawet z tak nieważną pierdołą jak poszczególne godziny, mamy zakodowane jakieś dziwne informacje od dziecka. Wszystkie inne godziny szybko wylatują nam z pamięci. Często nawet kilka sekund po spojrzeniu na zegarek, nadal nie wie się, która godzina. Bywa.

Jakie macie o tym zdanie?

Btw. Blog ma 2 nowych administratorów: Aleksandrę i Patryka. Mogą zmieniać, co im się żywnie podoba.A do wszystkich współtwórców: byłabym wniebowzięta, gdyby ktoś coś napisał. Może jakąś recenzję? Cokolwiek.

wtorek, 10 stycznia 2012

Radiohead

Ależ tu pusto.
Mamy wtorek. Trochę po 21. Dzisiaj posmęcimy razem z Radiohead. Pewnie znacie,a jeśli nie to poznacie.
Radiogłowi założyli zespół w 1986 roku w Oxfordshire. Charakteryzują się tym,że łączą dźwięki gitarowe z elektrycznymi. W 1993 wydali swój pierwszy album "Pablo honey" ,który okazał się sporym sukcesem. W 1995 wydali kolejny album "The Bends",o którym nie było już tak głośno. 1997 wydali trzeci album "OK Computer",który okazał się jeszcze lepszy od ich debiutanckiego albumu i do dziś uznawany jest za arcydzieło muzyki alternatywnej.  Radiohead ciągle ciężko pracowali i wydali dwa kolejne albumu "Kid A " i "Amnesiac" ,które było nieco bardziej psychodeliczne od poprzednich. Również stwierdzono,że zapoczątkowały one coś nowego w muzyce alternatywne - "nowy rozdział". W 2003 ukazała się tzw "kontynuacja" płyty "Kid A" - "Hail to the Thief".  W 2007 powstał kolejny krążek Radiogłowy - "In Rainbows ". W 2011 Panowie wrócili z nowym materiałem - "The King of Limbs", jednak ta płyta dostępna jest tylko w wersji cyfrowej,nie znajdziecie jej w empiku.
Thom Yorke wraz z resztą całego zespołu nasz piękny kraj odwiedzili dwa razy.
Pierwszy raz w 1994 w Sopocie na festiwalu Marlboro Rock-in oraz w 2009  w Poznaniu na imprezie Poznań dla Ziemi.
Radiohead latem mają zamiar wyruszyć w trasę,więc mam nadzieję,że wpadną do nas i zagrają kilka koncertów.

Creep / Idioteque / No Surprises  / Paranoid Android  / Lotus Flower / Street Spirit 





wtorek, 6 grudnia 2011

-


no właśnie... co? Co bym zrobiła po zamienieniu się miejscami z Bogiem (na tę, TYLKO TĘ, notkę przyjmę, że taki wszechmocny bliżej nieokreślony byt istnieje)?

Na pierwszy ogień poszłoby cudowne ocalenie krajów Trzeciego Świata. Afryka - studnie i poprawa klimatu (no co? W końcu mam nieograniczoną władzę). Dodatkowo jakiś uskrzydlony okularnik, czuwający nad rolnictwem i tworzącym się przemysłem. Afryka, Ameryka Południowa, Południowa Azja - skrzydlaty jajogłowy chemik, który wyleczy wszechobecne choroby, dodatkowo skrzydlaty inżynier w żółtym kasku do poprawy infrastruktury i gospodarki.

Kraje Drugiego świata - horda moich uskrzydlonych podwładnych polityków, którzy ogarną cały totalitaryzm, autorytaryzm i resztę szajsu. Całe zastępy skrzydlatych robotników, absolwentów Hogwartu, do magicznej poprawy gospodarki i finansów. 

Kraje Pierwszego świata - uskrzydlony Pudzian, który nadzwyczajną siłą od-poprzewraca w dupach wszystkim gwiazdeczkom i ludziom czekającym na tanią sensację. Dodatkowo zwyczajni aniołowie stróżowie (choć to na całym świecie również), żeby czuwali nad dobrymi i uśmiercali każdego aktywnego gwałciciela czy pedofila. 

Dla całej Ziemi: unicestwienie otyłości, wyginięcie McDonald'sów i reszty fast foodu; zostawienie jakiegoś nowo stworzonego kontynentu dla samej natury (zwierząt i roślin zagrożonych wyginięciem) i fanatycznych ekologów; wypierdolenie wsztstkich bomb (i innych groźnych dla ludzkości ustrojstw) prosto w kosmos.

Mój altruizm przebija się przez pokłady egoizmu, jednakże zostaje już uciszony. Dla mnie - skromny pałacyk na wyspie u wybrzeży Australii, dodatkowo nie-znów-taka-skromna nieśmiertelność. 

Wasze boskie plany? Wskazane więcej słów niż "te same, co u ciebie".

poniedziałek, 5 grudnia 2011

Coma

Coma zespół założony w Łodzi w 1998 roku. Twórcy zespołu mówią,że inspirują się muzyką takich zespołów jak Illusion, Pearl Jam czy Led Zeppelin. Obecnie w skład zespołu wchodzi 5 osób : Piotr Rogucki - wokal, Dominik Witczak - gitara, Marcin Kobza - gitara, Rafał Matuszak - gitara basowa i Adam Marszałkowski - perkusja.
Coma do tej pory wydała 5 albumów ( Pierwsze wyjście z mroku, Zaprzepaszczone siły wielkiej armii świętych znaków, Hipertrofia, Excess, Czerwony album). Dodatkowo wydali dwa albumu koncertowe ( Live, Symfonicznie). Ich muzyka została wykorzystana w filmach takich jak : A na koniec przychodzą turyści i Skrzydlate Świnie (jedną z głównych ról zagrał sam Rogucki ). Coma otrzymała wiele nagród,ale nie będę ich tu wymieniać,bo możecie poczytać o nich na wikipedii.
Coma na żywo wypada jeszcze lepiej niż na płycie. "To nie będzie koncert,to będzie spektakl" - tak właśnie było w sobotę we Wrocławiu. Koncert fenomenalny,to co Rogucki wyprawia na scenie,no coś niesamowitego. Każdy kto będzie miał kiedyś okazję pójść na ich koncert,to niech się nie zastanawia tylko idzie,bo naprawdę warto.  
Również nie będę wam streszczać całej historii zespołu,bo szkoda na to czasu lepiej ich posłuchać. 






    niedziela, 27 listopada 2011

    Gianni Versace

     
    Gianni Versace urodził się 2 grudnia 1946 roku w Reggio Calabria we Włoszech. Od dzieciństwa marzył o projektowaniu. Uczył się fachu, pomagając matce w prowadzeniu pracowni krawieckiej i sklepu z konfekcją. Szycia nauczył się robiąc szmaciane lalki ze skrawków materiału znalezionych na podłodze pracowni. Już w wieku nastoletnim zaczął tworzyć własne kolekcje, do których inspiracji szukał w Londynie i Mediolanie. Włoska stolica mody wkrótce miała stać się jego nowym domem. Współpracę zaproponował mu właściciel pewnej firmy włókienniczej. Był to punkt zwrotny w karierze Gianniego Versace - klienci potrzebowali nowego typu konfekcji, ubrań mniej anonimowych, bardziej wyrażających styl osoby, która je nosi. Od 1982 roku Versace zaczął projektować również kosmetyki, biżuterię, dodatki, apartamenty, elementy wyposażenia wnętrz, przedmioty codziennego użytku i porcelanę. Projekty Gianniego Versace słyną z bardzo oryginalnych interpretacji mody. Kolekcje są przejrzyste, pełne barw i życia. Versace wyznawał pogląd, że sztuka i moda przenikają się wzajemnie, stąd odważne projekty określane niekiedy jako rodzaj ekshibicjonizmu. Tworząc kierował się wyłącznie własnym wyczuciem - nigdy nie sugerował się tym, co powszechnie uważano za modne. W 1997 roku genialnemu, włoskiemu projektantowi odebrał życie psychopatyczny zabójca przed jego posiadłością w Miami. Obecnie głównym projektantem firmy jest Donatella Versace. 

    The Kooks

    Na niedzielne popołudnie najlepsi są panowie z Brighton. The Kooks umieszcza się w kategoriach : indie rock,british.britishpop,alternative. Wy możecie dopasować ich gdzie tylko chcecie. Frontmanem i wokalistą grupy jest Luke Pritchard,który wraz z Hugh’em Harris’em, Max’em Rafferty  i Paul’em Garred’em utworzył w 2004 roku The Kooks. Panowie dwa razy gościli w Polsce. Ich koncerty miały miejsce w Krakowie i Gdyni.
    Latem 2011 19 sierpnia wystąpili,na festiwalu Coke Live Music Festival,nie wiem jak wypadł ich drugi koncert u nas,ale wiem,że w 2009 w Gdyni 3 lipca na Openerze dali fenomenalny występ. Mam nadzieje,że The Kooks szybko do nas wrócą,ale już nie na festiwalowy,ale jakiś prywatny koncert. 




    piątek, 25 listopada 2011

    smak dzieciństwa


    Wy też pamiętacie smak słodkiego dzieciństwa? Jakie słodycze/jedzenie/napoje kojarzą wam się z tym okresem? Ostatnio wiele osób mówi o frugo, które z tym właśnie im się kojarzy. Ja nawet nie wiedziałam, że taki sok istniał, kiedy byłam dzieckiem, natomiast z dzieciństwem kojarzy mi się głównie czekolada Cadbury Dairy Milk, której smak czuję nawet teraz kiedy o tym piszę, muszę kiedyś jechać do USA i kupić sobie zapas tej czekolady na całe życie.




    Poza czekoladą jednymi z moich ulubionych słodyczy były batoniki danio, które niestety wycofano ze sprzedaży, a były na prawdę pyszne.


    Pamiętam jeszcze takie białe czekoladki, na których były postacie z Pinokia(możliwe, że z innych bajek też, ale te akurat utkwiły mi w pamięci). Ktoś to kojarzy? Szukałam w googlach, ale niestety nic nie znalazłam.

    Zostanę zjedzona żywcem?

    W komentarzach pojawił się temat religijnego fanatyzmu wśród katolików. Coś na ten temat wiem, wszak zauważa się to w Polsce codziennie. Niestety, a może i stety, bo dzięki temu można odróżnić katoli od katolików. Katole jako ludzie, którzy słuchają faceta w spódniczce, który bynajmniej nie jest Szkotem w tradycyjnym szkockim stroju. Katolicy jako ludzie, którzy przeczytali chociaż raz Biblię. Jako ludzie, którzy się do niej stosują i znają podstawy swojej religii. Nie ten dziwny odłam 'wierzących, niepraktykujących', którzy znają swoją religię gorzej od przeciętnego ateisty. A zdziwilibyście się, ilu ateistów przeczytało Pismo Święte. Btw. ja też zamierzam. Za jakiś czas, bo mam teraz jeszcze harmonogram książek na pół roku.

    Mam zamiar jednak fanatyzm religijny skomentować przy okazji recenzji książki. "Carrie" Stephena Kinga (nazwisko chyba nie jest obce, hm?) to niby opowieść o dziewczynie obdarzonej umiejętnością telekinezy, o strasznym wpływie takiej siły na środowisko, ludzi, nawet na samą psychikę tytułowej Carrie. Jednak kiedy ja czytałam tę książkę, bardziej skupiałam się na matce Carrie - Margaret White. Była to wielka fanatyczka religijna. Kilka godzin dziennie spędzała na modlitwach (dobrze, nie jest to coś złego, ale... ciut zakrawa na obsesję, jeśli robi się to dzień w dzień, całe życie). Nawet rzeczy tak naturalne jak miesiączka czy piersi uważała za karę boską za grzechy. Uważała, że kolor czerwony to kolor diabła.

    Wychowywała córkę w tak wielkiej fanatycznej dyscyplinie, że nawet młoda dziewczyna tak zaczęła uważać. Jej 'odziedziczona' obsesja sprawiła, że Carrie nie była przystosowana do życia wśród rówieśników. Zrobiła z niej nieszczęśliwą kurę domową już w wieku 17 lat. Pośrednio sprawiła też, że dziewczyna doznała tak wielkiego szoku, że na dobre wyswobodził on jej umiejętności telekinezy i doprowadził do masowej rzezi.

    Zostanę zjedzona żywcem? - spytała z przestrachem sechmet.

    czwartek, 24 listopada 2011

    Nieopisujący opis

    Witam!
    Nareszcie znalazłam czas, aby coś tu dodać. To pierwszy mój wpis, więc chyba wypadałoby się przedstawić, powiedzieć kilka słów o sobie, ale.... Hm, jestem, tylko lub aż, człowiekiem. I opisywanie siebie na blogu  z pewnością nie odda nawet 5% prawdy o mnie. No, ale spróbujmy.
    Lubię się śmiać i czasem robić z siebie idiotkę. Niektórzy nie zauważają nawet, że to co mówię to czysty sarkazm i moje wypowiedzi nie są dla nich miłe, więc nie muszę kryć się z docinkami. Ale czy lubię ludziom jakoś szczególnie dogryzać? Chyba nie, po prostu śmieszy mnie ludzka naiwność, głupota, infantylność. Inne wady nie są takie złe, przecież nie muszę się ze wszystkimi zadawać.
    Wiecie już co denerwuje mnie w jednostce, jednak jeśli chodzi o ogół społeczeństwa, sprawa ma się inaczej. Tutaj przyczepić się mogę do naszej obojętności, nieszczerości, oceniania ludzi po pierwszym wrażeniu i naszym polskim braku tolerancji. Popadamy ze skrajności w skrajność. Jak się modlimy, to na całego, nie używamy mózgu i ślepo przyjmujemy wszystko, co nam każą. A prawdziwie myślący człowiek musi mieć wątpliwości, musi myśleć, zastanawiać się i jeśli  już uważa się za katolika z krwi i kości,  to uczą nas od małego miłosierdzia, tak? Moi drodzy katole: miłosierdzie to to samo, co tolerancja.
    Ten temat poruszyłam, by nawiązać do naszego polskiego społeczeństwa, ogółu, a to jest jedna z rzeczy, która obok temperamentu, narzekania na wszystko wokół i skłonności do alkoholu, kojarzy mi się z Polską najbardziej.
    Trochę wybiegłam od tematu chyba, bo miałam mówić o sobie. Co dziwne i rzadko spotykane: lubię (choć "lubię to" nie jest odpowiednie w tej sytuacji, bo, jak napisała Szymborska  o poezji :"Lubią, ale lubi się także rosół z makaronem") poezję. Nie wyobrażam sobie życia bez muzyki i słońca, a weekendu bez wyjścia z przyjaciółmi. Należę do  typu wrażliwych romantyczek, ale gdy obserwuję to jak moi rówieśnicy definiują to słowo, to chyba do innego nurtu romantyczek należę. Hm, czytam praktycznie wszystkie gatunki, choć nie przepadam za fantastyką. Jestem w klasie b-ch i wiem, że kojarzyć się to może z umysłem ścisłym i ciągłym zakuwaniem, ale ja jestem leniwa, a na dodatek, jak to mówią nauczyciele muszę "opanować swoje humanistyczne ciągoty".
    Phi, co mam Wam więcej pisać, poczytacie jakieś moje posty to się dowiecie kim jestem...

    Szczerze współczująca tym, którzy się zanudzili na śmierć, czytając to: 
    Poetycka

    potok nonsensu

    Witam piękne panie, witam przystojnych mężczyzn. Reszty nie chcę widzieć. Czysto? To zaczynamy.

    Jestem jak dotąd jedynym facetem w tym teamie i zobaczymy, jak to wszystko będzie szło. Na chwilę obecną przyznaję, że nawet nie mam konkretnego pomysłu na swoje jestestwo. Jakie tematy będę poruszał, co lubię, co robię... to wszystko pozostanie niewiadomą. Do czasu kolejnych notek rzecz jasna. Jeśli mam być szczery, to nie jestem nawet świadom założeń bloga. Chcemy pokazać inne myślenie, chcemy być kontrowersyjni, chcemy pokazać swój świat. Można by rzec: we're so hipster. Ale podejrzewam, że nasuwa się wam jako czytelnikom pytanie: co w związku z tym? do czego dążycie? co chcecie osiągnąć?

    Sam chciałbym wiedzieć. Poprzednia część notki to trochę jak strzał na własną bramkę, ale słuchajcie dalej. Żyjemy w chorych czasach, w chorym świecie, z chorymi ludźmi. Ludzki system wartości przechodzi gruntowny remanent. Więcej: wydaje mi się, że ta część XXI wieku będzie charakteryzowała się przesuwaniem granic. Ciągle coś się zmienia. Rozwijamy się (w pewnym sensie) z niesamowitą prędkością, tylko w tym całym wyścigu z czasem nikt nie wie, gdzie jest meta ani... co jest naszym celem właśnie. W każdym razie nawiążę jeszcze do gdybań na temat naszych czasów, bo jest pewna ciekawa sprawa, wiecie? Próbowaliście sobie kiedyś wyobrazić, jak teraźniejsze "sensacje" będą za kilka lat opisywane w podręcznikach od historii? Weźcie do ręki pierwszy lepszy dziennik informacyjny i spróbujcie to sobie wyobrazić. Zabawnie. Kiedyś - królowie ginący w pojedynkach za swój lud, teraz - prezydent ginący przez głupotę wraz z  niemalże całym rządem w wypadku lotniczym. (Przy okazji możemy pomyśleć nad tym, w jakim świetle te sytuacje mogą zostać postawione). Wyobrażacie to sobie? "Rok 2010 był trudnym okresem dla niepodległej Polski. Ginie wódz Lech Kaczyński..." i tak dalej. Nie wiem jak wam, ale mi uśmiech samoczynnie pojawia się na ustach. A co powiecie na sztukę? Kiedyś - obrazy Matejki, teraz - demotywatory? Kiedyś - Chopin, teraz - Doda? O zgrozo.

    Ale przepraszam za tę dygresję i powróćmy do moich planów. Prawdopodobnie od czasu do czasu poruszę też te mniej przyziemne tematy jak filozofia, religia (dżentelmeni o tym nie rozmawiają, ale... kto by się przejmował jakimiś wyimaginowanymi regułami?) czy ostatnio badana przeze mnie sprawa NWO (odsyłam do wujka google). Co poza tym? Pewnie muzyka, filmy, może manga, książki i inne pierdoły. Czyli to co zwykle w takich projektach.


    Chociaż być może bardzo bym chciał, nie powiem o sobie nic. Tutaj jestem nikim i każdym. To wam musi wystarczyć. Jestem ideą, którą sam kreuję. Jestem tutaj swoim kolejnym alter ego. Nie obraźcie się. Po prostu tak będzie lepiej. :)



    Czytam teraz tę notkę od początku i tak sobie myślę, że... niczego wam nie sprecyzowałem. Za to zauważyliście pewnie, że lubię pisać dużo i bez sensu. Taka drobna bzdurka. Uznajmy więc, że po prostu od czasu do czasu sporządzę jakąś notkę. No i wiecie: jeśli nie przypadnę wam do gustu, to... no cóż. Macie tu jeszcze kilku innych autorów, dzieciaczki. :)

    Zapomniałbym: jestem Patryk. Po prostu. :)
    Dzisiaj bez wytłumaczenia, bo każdy potrafi czytać:
    tak nawiązując do notki o świętach.

    Edit: czekałem kilka dni na dodanie tej notki. śmiesznie.

    środa, 23 listopada 2011

    porno.

    witam wszystkich w ten jakże cudowny wieczór.
    ostatnio zaczęłam przysłuchiwac się rozmowom prowadzonym przez innych ludzi. Jestem wredna i lubię się pośmiac. Szczególnie lubię słuchac rozmów damskich. Dzisiejsze kobiety mają takie problemy... Złamie im się paznokiec, nie mogą kupic butów, albo nie mają pieniędzy na solarium. Czasem jednak trafiam na różne ciekawe perełki, dziś przytoczę dwie.
    1. Dwie dziewczyny siedzące na przystanku. Żywo o czymś rozmawiały. Siadłam koło nich, nie interesowało mnie o czym mówią. Słuchawki na uchy, papieros w dłoń, reszta mnie nie obchodzi. W przerwie między piosenkami, usłyszałam taki fragment:
    - I jak, jesteś z nim?
    - No, jest zajebisty!
    - Zrobiliście to już?
    - Nie...
    - No co ty! Masz 15 lat i jeszcze tego nie robiłaś?! - ostatnie zdanie prawie wykrzyczane przez dziewczynkę z toną makijażu na twarzy sprawiło, że zaczęłam się zastanawiac, jakie aspiracje ma częśc "płci pięknej"

    rozmowa numer dwa zasłyszana również od dwóch, na oko młodych dziewczyn (chociaż... w dzisiejszych czasach kto to wie... Jedna wygląda na 15 a ma 20, druga wygląda na 20 a ma 13)
    - Słuchaj... Bo ja mam taki problem ostatnio...
    - Z nim?
    - Yhyym... Bo wiesz, przeglądałam mu historię i on wchodził na pornosy
    - Poważnie? Powiedz mu żeby tak nie robił bo go zostawisz, to znaczy że on cię nie kocha!

    już widzę te nagłówki w gazetkach dla nastolatek - pierwsza strona Bravo - "Pornografia rozbiła związek!"
    nie oszukujmy się - prawie każdy ogląda porno.
    nie widzę w tym nic złego - mój chłopak ogląda. Moi kumple oglądają. Ba, sama oglądam czasem. Będę potępiona - wszak to sprzeczne z kościołem.
    przecież to wszystko jest ludzkie. Seks, nagośc. Seks nawet zwierzęcy.
    ciekawe czemu ludzie wstydzą się rozmawiac na tak zwykłe tematy.

    Japka

    Ludzie są jak jabłka. Po niektórych już od początku można poznać, czy są dobre, twarde, soczyste, treściwe. Niektóre już na pierwszy rzut powodują rzygi. Z każdej możliwej szpary wyłażą robale, są częściowo zgniłe. Pokryte pleśnią niczym kanapka szkolna z czerwca, znaleziona w plecaku we wrześniu (na marginesie: polecam opróżnianie plecaków przed wakacjami). Niektóre osoby jednak wydają się być zdrowymi jabłkami. Są ładne, dojrzałe, ale nie za bardzo. Tak długo je podziwiasz, że w końcu postanawiasz lepiej je poznać i ugryźć. Gryziesz i... z trudem powstrzymujesz odruch wymiotny. Jabłko okazuje się zwykłym platfusem i frajerem, przerostem formy nad treścią. Niczym wartym uwagi, zwykłą przeciętnością do kwadratu. Tylko na takie jabłka natrafiam ostatnio. Hipokryci i konformiści, dopasowujący się do pozornie słitaśnego otoczenia.

    Podumam jednak dalej. Zakładając, ze jabłka 'rodzą' się przekrojone na pół, można przyjąć, że wystarczy na każdego z odpowiedniej perspektywy spojrzeć, żeby zobaczyć, co tak naprawdę ma w środku. Problem jedynie w tym, że trzeba opracować metodę na obrócenie połówki w dobrą stronę w ten sposób, żeby tego nie zauważyła. Materiałów na ten temat dostarcza nam dokładna obserwacja, o której post już z góry sobie zaklepuję i obiecuję napisać za jakiś czas. Może nawet ciąg postów, bo to dość obszerny temat.

    Jednak co dalej z tymi połówkami? Można stwierdzić, że te połówki to jak z definicją 'drugiej połówki' w miłości. Można stwierdzić, że jeśli dostatecznie szybko nie znajdzie się jakiejś chwilowej połówki (choćby nawet w formie flaszki), żeby odciąć dopływ tlenu do własnej odsłoniętej części, to zbrązowieje. Będzie le fu. Będzie chujowa i nie do użytku. Jednakże... chwilowa połówka i tak pasować nie będzie. Pasuje tam tylko jedna połówka na świecie. I jeśli czeka się po prostu na nią, nie zadowalając się tymi innymi, przybędzie ona do nas w takim samym stanie, w jakim i my jesteśmy.
    Albo świeża, albo chujowa.
     
    ~Powinnam się przedstawić. Cześć, jestem sechmet. Tyle wystarczy.~